Białystok: w ścianie Domu Dziecka zamontowano ”okno życia”
Od wczoraj w Białymstoku działa „okno życia”, szansa na życie dla niechcianych dzieci. To możliwość dla matek, które nie chcą lub nie mogą opiekować się nowo narodzonym dzieckiem. Jeśli trafi ono do „okna życia", najpierw będzie zawiezione na badania do szpitala, a następnie - adoptowane.
Białostockie „okno” otwierane jest z dwóch stron, ma szybę z weneckim lustrem i wychodzi na ulicę Wylotną. Matka, która nie może lub nie chce wychowywać noworodka, będzie mogła anonimowo wejść na teren Domu Dziecka, otworzyć okno i zostawić w specjalnym koszyczku dziecko. Będzie mogła też wyjść anonimowo na ruchliwą ulicę.
Gdy ktoś otworzy okno i w koszyczku znajdzie się dziecko, wówczas automatycznie włączy się sygnał w urządzeniach, które będą mieli przy sobie wychowawcy. – Gdy w koszyku pojawi się noworodek, najpierw zostanie przewieziony do szpitala na badania. Potem trafi prosto do nas i już my będziemy nim opiekować się. A już po około trzech miesiącach taki niemowlak może znaleźć nową rodzinę - wyjaśnił Wojciech Kucerow, wicedyrektor Domu Dziecka.
Dyrektor Domu Dziecka przy ul. Słonimskiej, gdzie znajduje się „okno życia”, Krystyna Majewska powiedziała, że okno powstało z myślą o matkach, które nie mogą lub nie chcą wychowywać nowo narodzonych dzieci. Gdy zostawią w „oknie” dziecko, będzie to równoznaczne ze zrzeczeniem się praw do niego i że nie będą wobec nich wyciągnięte żadne konsekwencje prawne.
W najbliższym czasie w Białymstoku odbędzie się też kampania informacyjna na temat tej inicjatywy - w różnych miejscach rozdawane będą ulotki.
Źródło: KAI